poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 1: Początek historii


Była chłodna jesień. Wiatr cichutko wiał, plącząc moje średnio długie, ciemno miodowe włosy. Słyszałem za sobą kroki dobrze znanej mi osoby. Poczułem jego dłoń na moim ramieniu. Jeszcze chwila i...

-Idziemy Shiro?

Powoli otworzyłem oczy i zobaczyłem uśmiechniętą, zadziorną twarz Haruko.

-Jasne, chodźmy.- powiedziałem cicho, z lekką dozą nieśmiałości w głosie.

- Co ty taki niewyraźny Shiro?- Spytał mnie, nie przerywając żucia gumy.

Od razu się ożywiłem. Spojrzałem na niego jeszcze raz, z lekka otumanionym wzrokiem. Spróbowałem odzwierciedlić jego nonszalancki uśmiech, po czym sprawnym ruchem rzuciłem w niego moją torbą.

- Kto ostatni na boisku ten cwel!

Pobiegłem ile sił na plac za szkołą. Doskonale wiedziałem, że Haruko jest szybki, ale na pewno nie aż tak jak ja. W końcu ja biegałem, gdy on tylko kopał tę swoja piłkę. Ostania prosta i... Kurwa, płot. Podjąłem próbę wspięcia się na jakże prostą i zarazem niespodziewaną przeszkodę, ale średnio mi to wychodziło. Haruko już mnie dogonił. Szepnął tylko: ”frajer” po czym zgrabnie przeskoczył barierę. Był już na boisku i się zanosił się donośnym, aroganckim śmiechem. Cały on. Trochę nieudolnie wspiąłem się na ogrodzenie, z którego oczywiście w końcu musiałem spaść. W tamtym momencie Haruko miał ze mnie jeszcze większą polewkę.

Wkurwiony do granic możliwości podniosłem się z ziemi. Otrzepałem się i poprawiłem kołnierz mojej niestarannie wyprasowanej koszuli. Włożyłem dłonie do kieszeni spodni i powoli ruszyłem w stronę rozbawionego chłopaka.

- Uważaj bo się zapowietrzysz - wymamrotałem, rzucając mu mordercze spojrzenie.

Haruko położył sobie dłoń na karku i spojrzał na mnie z uśmiechem.

- Oj nie denerwuj się, Shiro. To nie moja wina, że ja jestem doskonały, a ty - powoli zmierzył mnie wzrokiem - No właśnie - powiedział i ponownie zaczął się śmiać.

- Och zamknij się - wycedziłem przez zęby i odwróciłem się w drugą stronę.

Haruko widząc, że zaraz może z tego wyniknąć niezła awantura podszedł do mnie od tyłu, położyć mi głowę na ramieniu i zaczął trzepotać rzęsami z przepraszającym wyrazem twarzy. Wyglądał tak komicznie, że nie mogłem powstrzymać się od uniesienia kącików ust do góry.

- Odwal się, bo zaraz ludzie zaczną gadać, że do mnie zarywasz - powiedziałem i odepchnąłem go, po czym oboje zaczęliśmy się śmiać

-Ej pedały!

Odwróciliśmy się w stronę, z której dochodził kpiący głos. W naszą stronę zmierzał wysoki, rudowłosy chłopak. Ręce schowane miał w kieszeniach dopasowanej marynarki, spod której wystawała wygnieciona koszula. Na jego twarzy znajdował się lekki, cwaniacki uśmiech, wyrażający pogardę. Hideki.

-Spieprzaj frajerze! - ogarnęła mnie złość. Nienawidziłem Hidekiego od zawsze, a on nienawidził mnie. Za każdym razem, gdy stawaliśmy sobie na drodze, wynikała z tego afera.

-Coś taki niedobry dla kolegi z klasy? - spytał z ironią

-O kurwa, świętoszek się znalazł. A jak już skończyłeś seplenić to spieprzaj.

-Zważaj na słowa.

-Heh, spieprzaj.

-Dobra Shiro, chodźmy stąd. - Wtrącił się Haruko, przeczuwając, co się święci.

-A co, idziecie się pedalić gdzie indziej? I dobrze. Nikt tu nie chce oglądać twojej krzywej mordy, Shiro.

-Hideki przymknij pysk bo Ci go przetrącę. - zacisnąłem pięści. Byłem na granicy wytrzymałości.

-Spróbuj szczęścia, debilu.

Nie wytrzymałem. Rzuciłem się na skurwysyna, jedną ręką chwytając jego koszule, a drugą nieudolnie próbując walnąć go w twarz, co udało się dopiero za trzecim razem. Hideki nadepnął mi na nogę, po czym uderzył mnie z głowy. W tym momencie Haruko chwycił do za kark, ociągnął i wymierzył mu mocny cios w szczękę. Chłopak upadł, po czym dźwignął się na nogi i ruszył w stronę szkoły.
-Ej, gdzie spierdalasz? - krzyknąłem

-Nie będę marnował czasu na takie debilizmy. Do następnego razu, pizdo.
 
- Wracaj tu ty skurw... - nie dokończyłem. Przerwał mi znajomy, cienki głos dochodzący zza moich pleców.

 -Ej, co tu się dzieje?

Odwróciłem się w jej stronę. Zobaczyłem pofarbowane na niebiesko włosy, swobodnie opadające na delikatnie zarysowaną twarz.

-Ehm... Cześć Mika. A no nic się nie stało...  - zacząłem się wykręcać

-Jak to nic, przecież widzę że krwawisz - dotknąłem swojej wargi. Rzeczywiście, sączyła się z niej strużka jasnoczerwonej krwi.

 -A, to. To nic takiego. Masz może chusteczkę? - spytałem

-Czemu nigdy nie masz nic swojego? Proszę. - Podała mi chusteczkę którą wytarłem krew z twarzy.

-Shiro znów się z...- zaczął Haruko. Rzuciłem mu spojrzenie mówiące "siedź cicho", lecz on nie zwrócił na to większej uwagi. -... Hidekim napierdalał.

-Shiro ciebie Bóg opuścił czy co? Wiesz że nie możesz się bić.

-Skurwiel sam zaczynał. -  rzuciłem

-To go zignoruj.

-Powiedziała ta co nigdy nikomu nic nie zrobiła. - wtrącił się Haruko.

-To tylko jeden raz. - Mika podała mi kolejną chusteczkę

-Ta, jeden raz kiedy kogoś zabrała karetka. - chłopak uśmiechnął się lekko, wyraźnie rozbawiony wspomnieniem.

-Jeszcze jedno słowo Haruko to Ciebie będą składać na OIOM-ie - odparła lekko zirytowana dziewczyna

-Uspokój się Mika- Powiedziałem, dalej wycierając krew cieknącą mi po twarzy.

- Jesteście jak małe dzieci - podsumowała lekko zdenerwowana dziewczyna - A wasze zachowanie można porównać do rzucania hot-dogami w meczecie. Ani to sensowne, ani bezpieczne, ale sprawia wam radość.

Haruko zaczął się śmiać, a Mika odwróciła się od nas i poszła w stronę wyjścia z boiska. Wymieniliśmy spojrzenie z chłopakiem, po czym chwyciłem torbę i poszedłem za dziewczyną. Mój przyjaciel, nie wiedząc co mógłby zrobić, uczynił to samo, dalej zataczając się ze śmiechu.

czwartek, 25 lipca 2013

Anonimowa notka Anonimowego L

Anonimowa Notka. Oczywiście od anonimowego L.
Może mnie znacie, może nie. W internetach nie jestem nowy/a. Może niektórzy mnie skojarzą, może nie.

Kim jestem?
Jestem Anonimowy L. Jestem tu współautorem/rką.
Jestem Anonimowy L. Jestem kopalnią pomysłów.
Jestem Anonimowy L. Pilnuję, żeby wszystko miało ład, skład i było czytelne.
Jestem Anonimowy L. Jestem anonimowy/a.

Jestem Anonimowy L i zatwierdzam ten blog.
Anonimowy L

Notka od Yamiego

Witam.

Jak już Arisu zdążyła napisać jestem Yami. Co mógłbym o sobie napisać...


Lubię filozofować. Dużo. Zazwyczaj na tym spędzam dnie oraz noce. Jak już widzicie lubię eksperymentować. Uwielbiam też rozkminiać różne cytaty, więc chyba na tym będzie się skupiało moje zabawianie was. Mam nadzieję że nie będę zamulał.

Kiedy Arisu będzie skupiała się na fabule ja będę powoli przedstawiał bohaterów. Jak na razie nie podam wam żadnego szczegółu dotyczącego naszej "produkcji".

Ja się tu miałem przedstawić ale trochę zszedłem z tematu. Dobra, nie ważne. Jestem skory opowiedzieć wam wiele ale to później, na razie was żegnam.

Yami.

Witajcie w naszym świecie

Welcome, welcome, welcome! 

Zastanawiasz się pewnie dlaczego tu jesteś i co to w ogóle jest? Tak więc w krótkim wstępie przedstawię ci autorów i treść naszego bloga, abyś potem nie był zszokowany.

Cześć. Nazywam się Alicja, znaczy Arisu i tak będę się podpisywała pod notkami informacyjnymi. Moim 'współpracownikiem' i drugim założycielem tego bloga jest Yami, który jeżeli zechce napisze coś więcej o sobie w innej notce. Yami jest głównie technicznym, sprawdza statystyki, załatwia szablony i inne duperele, czasami będzie was zabawiał jak mnie nie będzie (Yami to wasza męska dziwka >.<) Ja będę pisała rozdziały i leciała z fabułą, a no właśnie teraz kilka słów o tym co chcemy wam tu zaprezentować.

 Fabuła będzie głównie Shōnen-ai, później mocno yaoi (moja wyobraźnia musi się wyszaleć,a co xd) także osoby nie lubiące tej tematyki ostrzegamy.
To chyba tyle na dzisiaj, a teraz się biorę za rozdziały ;D
Trzymajcie się!