sobota, 12 października 2013

Rozdział 3

Wszedłem do kawiarnii masując swój obolały nos, który został przytrzaśnięty drzwiami przez Haruko. Dwa stoliki dalej ujrzałem już zasiadającą znudzoną Mikę oraz Haruko ”dżentelmena” odsuwającego krzesło Risie.

Podszedłem do nich i rzuciłem wrogie spojrzenie chłopakowi. On, zajęty patrzeniem się w sztuczne, puste oczy Risy, nawet mnie nie zauważył. Ręce zaczęły mi drżeć. Czułem ogarniającą mnie wściekłość, nad którą nie potrafiłem zapanować, jednak próbując utrzymać spokój usiadłem naprzeciwko niego.

Spuściłem głowę, dalej próbując opanować złość i oglądałem tą całą szopkę zza opadających mi na oczy błyszczących, miodowych włosów.

- No opowiadaj Risa, jak tam u ciebie?- Spytała Mika obracając w dłoni łyżeczkę i podpierając się jednym łokciem o stół. Była wyraźnie zażenowana zachowaniem mojego przyjaciela.

- Całkiem nieźle, chodź nadal mi was brakuje w nowej szkole - odpowiedziała Risa, nieśmiało spoglądając w stronę Haruko.

Chłopak nadal rozmarzonym wzrokiem wpatrywał się w nią milcząc. Zawsze lubiłem Risę, ale w jej towarzystwie Haru stawał się jakiś taki rozkojarzony. Nie przepadałem za tym stanem.

Wtedy Haruko zaczął działać. Pochyliłem głowę trochę mocniej, choć doskonale widziałem, czułem, każdy, nawet najmniejszy jego ruch. Lekko kołyszące się, niezdarnie ułożone blond włosy, energicznie odgarnięte dłonią z czoła. Dłoń, która powoli, jakby z niewidzialnym oporem przybliżała się do dłoni Risy. Ich delikatnie stykające się palce. Jego twarz  momencie, gdy szykował się, żeby coś jej powiedzieć. Tę jego uroczo zakłopotaną twarz...

Nie wytrzymałem. Cały mój gniew, skrywany gdzieś głęboko zaczął działać. Głośne uderzenie moich dłoni w stół sprawiło, że wszystko, co na nim było zaczęło dzwonić. Uwaga wszystkich dookoła skierowała się na mnie. Przestałem się kontrolować. Wstałem energicznie, prawie wywracając krzesło i podszedłem do Haruko.

Chwyciłem go za krawat, przysuwając jego twarz do mojej.

- Nie masz prawa! – krzyknąłem – Nie masz cholernego prawa, idioto!

Patrzyłem w głębię jego zielonych oczu. Jego dużych, zielonych oczu, których źrenice rozszerzyły się ze zdziwienia.

Nie masz prawa... Rozumiesz?

Próbowałem powstrzymać łzy, które już spływały mi po policzkach. Puściłem go i wybiegłem z kawiarni, potrącając kelnera, który również stał i patrzył na to, co działo się przy naszym stoliku.

Biegłem. Nie wiedziałem, co innego mam robić. Jak wytłumaczyć. Nie chciałem z nikim rozmawiać.

Chciałem po prostu biec.

Jak najdalej.

Biegłem na oślep, nie patrzyłem, nie chciałem widzieć. Poczułem jak gałęzie drzew rozrywają moje ubrania i ranią ciało. Domyślałem się, że instynktownie dotarłem do lasu niedaleko od mojego domu. Po chwili całkowicie opadłem z sił, gwałtownie się zatrzymałem, zachwiałem i z hukiem upadłem na ziemię. Wszystko mnie bolało. Całe ciało owładnął potworny, przeszywający ból. Skuliłem się i kucnąłem gdzieś pod drzewem. Nie miałem już nawet siły płakać. Czekałem, aż to minie, miałem nadzieje, że to wszystko się nie wydarzyło, że to tylko koszmarny sen. Próbowałem się uspokoić i wyrównać oddech. Czułem mokre krople na moich włosach i szczątkach ubrań. Zaczęło padać. Ledwo żywy umierałem z bólu i zmęczenia. Nie chcę nawet myśleć o Haruko. Byłem zmęczony całą sytuacją, że wtuliłem jeszcze bardziej głowę w ręce i próbowałem zasnąć z nadzieją, że obudzę się gdzieś indziej. Wtem usłyszałem czyjeś kroki i przyśpieszony oddech. Po chwili słyszałem odbijające się echem moje imię. To on. Jego głos poznałbym nawet na kilometr. Nie chciałem żeby mnie znalazł. Tak bardzo nie chciałem. Nagle poczułem znajomą, troskliwą dłoń na moim ramieniu. Nie odwróciłem głowy, jak bym miał mu spojrzeć w twarz? Czułem jak ciepłe ciało siadało obok mnie i okryło mnie mokrą marynarką. Nic nie mówił. Dlaczego? Automatycznie wtuliłem się w niego. Było mi zimno i cały się trzęsłem. A w głowie miałem jedną myśl.
„Haruko, tylko nie pytaj ja też nie wiem...”
_________________________________________________
Współpraca moja i Arisu doprowadziła nas do <tamtaratammmm> kolejnego rozdziału!
Przepraszamy za opóźnienia i zapraszamy do komentowania :3

~ Anonimowy L

wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział 2: Risa

~~Na wstępie bardzo, ale to bardzo chciałabym przeprosić, ze tak długo nie było rozdziału. Miałam pewien problem z dostaniem się do kompa, a inni prowadzący są zbyt leniwi -.- Choć L naprawdę mi pomógł/a i wielkie brawa za jego pracę. Także nie przedłużając zapraszam do czytania i oceniania!/Arisu~~



-Mika czekaj! Gdzie się wybierasz?- Zawołałem za zgrabnie poruszającą się sylwetką.
-Na pewno nie tam gdzie ty z  HARUKO.- Powiedziała dalej zmierzając w stronę kawiarni. Haruko idący z nami przestał się śmiać i przyspieszył kroku, by dogonić Mike.
-A co ci się we mnie nie podoba?- Haruko staną tuż przed nią zagradzając jej przejście. -Przeciecz ja jestem taki uprzejmy, słodki, uroczy, a w dodatku niesamowicie  przystojny.-Mówiąc to lekko podniósł koszule eksponując kawałek swojego pięknie wyrzeźbionego ciała.
-Phi, tak, tak najlepiej rozpłyń się w tym swoim samo zachwycie. Ja nie lecę na twój uwodzicielski uśmiech i blady brzuszek. Idź nabierać na to inne laski- Parsknęła Mika odwracając głowę.
Idiota, pomyślałem. Zawsze wykorzystuje ten sam numer. Jeszcze mu się nie znudziło?
- To jak Mika, możemy iść z tobą do „Coffee Heaven”?- Spytałem chwytając ją za ramię trochę za mocno. Zatrzymała się gwałtownie, prawie upadając, lecz chwyciła się mojej koszuli, gniotąc ją jeszcze bardziej.
-Skąd wiesz, ze właśnie tam idę? Z reszta i tak jestem już umówiona.- Dziewczyna rzuciła mi  wrogie spojrzenie, po czym zakłopotana puściła moją koszulę i poprawiła swoje długie włosy.
-A, pewnie z Risą.- Powiedziałem odchylając głowę i przewracając oczami.
Haruko, który dotychczas był śmiertelnie pochłonięty powolnym poprawianiem swojego niezdarnie związanego krawata, widocznie ożywił się, gdy to usłyszał.
-Z Risa?- Spytał chłopak wyraźnie zaintrygowany rozmową.
-Tak, z Risą i dlatego nie chce, żebyście ze mną szli. Znowu mi zrobicie obciach.-Powiedziała Mika ruszając dalej pospiesznym krokiem.
-My? To nie ja ostatnio wywaliłem się na stół lądując głową w talerzu jakieś laski.- Zachichotał Haruko znacząco się na mnie patrząc.
-Morda w kubeł idioto.- Warknąłem, patrząc na niego spod gęsto opadających mi na oczy włosów.
-Tak właśnie o to mi chodzi- Powiedziała Mika idąc dalej dumnym krokiem.-Z resztą ty Haruko też nie jesteś święty, pamiętasz te dziewczyny, które cię wyśmiały jak je podrywałeś?- Spytała z wyższością.
-E, one to jakieś dziwne były. Jak można nie lecieć na takie ciacho jak ja?- Odparł Haruko, podnosząc głowę i spoglądając na czyste jak łza niebo.
-I właśnie dlatego wolę się z wami nie pokazywać, a zwłaszcza w obecności Risy. Ona jest dla mnie naprawdę ważna. To jedyna dziewczyna, która mnie zna i mnie nie unika.-Powiedziała Mika i zacisnęła powieki, jakby chciała odciąć się od myśli o tych wszystkich ludziach, którzy nie chcą się do niej zbliżać.
- Wszystko ok Mika? - spytałem z troską w głosie. Otworzyła oczy i spojrzała na mnie dość dziwnym wzrokiem.
- Tak, czemu pytasz?
- Bo wyglądasz, jakbyś miała zaraz zemdleć. A poza tym chodzenie z zamkniętymi oczami jest chyba dość niebezpieczne. - Uśmiechnąłem się niepewnie. Mika nieco rozbawiona, odwzajemniła uśmiech i lekko się zarumieniła.
- O patrzcie, Risa! - powiedział podniesionym tonem Haruko i pobiegł w stronę dziewczyny. Zawsze tak było. Gdy tylko pojawiała się w zasięgu wzroku, musiał do niej podejść. Patrząc na nią dosłownie pochłaniał spojrzeniem jej delikatnie zarysowaną twarz, zgrabnie poruszającą się sylwetkę, średnio długie, blond włosy opadające na ramiona oraz fioletowe oczy, których naturalny kolor ukryty był pod soczewkami. Przy niej stawał się inny. Był mniej chamski i bezpośredni. W jej towarzystwie niekiedy strasznie się miotał i wydawał się lekko speszony jej towarzystwem. Zależy mu na niej, to widać. Nie wiem dlaczego zawsze mnie to denerwowało.
-O Mika już jesteś, widzę, że przyprowadziłaś przyjaciół.- Mówiąc to Risa wyjęła słuchawki z uszu i przyjaźnie  spojrzała się na mnie i na Haruko.
-Mam nadzieję, że nie będą za bardzo nam przeszkadzać.-Westchnęła Mika przewracając oczami.
-Eh, przesadzasz, na pewno będą grzeczni.-Zaśmiała się Risa przymykając swoje urocze fioletowe oczy.
-No wchodźmy, panie przodem. -Powiedział Haruko otwierając drzwi i przepuszczając obie dziewczyny, a później sam wchodząc zamykając mi drzwi tuż przed nosem. I już wiedziałem, że zaraz się zacznie.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 1: Początek historii


Była chłodna jesień. Wiatr cichutko wiał, plącząc moje średnio długie, ciemno miodowe włosy. Słyszałem za sobą kroki dobrze znanej mi osoby. Poczułem jego dłoń na moim ramieniu. Jeszcze chwila i...

-Idziemy Shiro?

Powoli otworzyłem oczy i zobaczyłem uśmiechniętą, zadziorną twarz Haruko.

-Jasne, chodźmy.- powiedziałem cicho, z lekką dozą nieśmiałości w głosie.

- Co ty taki niewyraźny Shiro?- Spytał mnie, nie przerywając żucia gumy.

Od razu się ożywiłem. Spojrzałem na niego jeszcze raz, z lekka otumanionym wzrokiem. Spróbowałem odzwierciedlić jego nonszalancki uśmiech, po czym sprawnym ruchem rzuciłem w niego moją torbą.

- Kto ostatni na boisku ten cwel!

Pobiegłem ile sił na plac za szkołą. Doskonale wiedziałem, że Haruko jest szybki, ale na pewno nie aż tak jak ja. W końcu ja biegałem, gdy on tylko kopał tę swoja piłkę. Ostania prosta i... Kurwa, płot. Podjąłem próbę wspięcia się na jakże prostą i zarazem niespodziewaną przeszkodę, ale średnio mi to wychodziło. Haruko już mnie dogonił. Szepnął tylko: ”frajer” po czym zgrabnie przeskoczył barierę. Był już na boisku i się zanosił się donośnym, aroganckim śmiechem. Cały on. Trochę nieudolnie wspiąłem się na ogrodzenie, z którego oczywiście w końcu musiałem spaść. W tamtym momencie Haruko miał ze mnie jeszcze większą polewkę.

Wkurwiony do granic możliwości podniosłem się z ziemi. Otrzepałem się i poprawiłem kołnierz mojej niestarannie wyprasowanej koszuli. Włożyłem dłonie do kieszeni spodni i powoli ruszyłem w stronę rozbawionego chłopaka.

- Uważaj bo się zapowietrzysz - wymamrotałem, rzucając mu mordercze spojrzenie.

Haruko położył sobie dłoń na karku i spojrzał na mnie z uśmiechem.

- Oj nie denerwuj się, Shiro. To nie moja wina, że ja jestem doskonały, a ty - powoli zmierzył mnie wzrokiem - No właśnie - powiedział i ponownie zaczął się śmiać.

- Och zamknij się - wycedziłem przez zęby i odwróciłem się w drugą stronę.

Haruko widząc, że zaraz może z tego wyniknąć niezła awantura podszedł do mnie od tyłu, położyć mi głowę na ramieniu i zaczął trzepotać rzęsami z przepraszającym wyrazem twarzy. Wyglądał tak komicznie, że nie mogłem powstrzymać się od uniesienia kącików ust do góry.

- Odwal się, bo zaraz ludzie zaczną gadać, że do mnie zarywasz - powiedziałem i odepchnąłem go, po czym oboje zaczęliśmy się śmiać

-Ej pedały!

Odwróciliśmy się w stronę, z której dochodził kpiący głos. W naszą stronę zmierzał wysoki, rudowłosy chłopak. Ręce schowane miał w kieszeniach dopasowanej marynarki, spod której wystawała wygnieciona koszula. Na jego twarzy znajdował się lekki, cwaniacki uśmiech, wyrażający pogardę. Hideki.

-Spieprzaj frajerze! - ogarnęła mnie złość. Nienawidziłem Hidekiego od zawsze, a on nienawidził mnie. Za każdym razem, gdy stawaliśmy sobie na drodze, wynikała z tego afera.

-Coś taki niedobry dla kolegi z klasy? - spytał z ironią

-O kurwa, świętoszek się znalazł. A jak już skończyłeś seplenić to spieprzaj.

-Zważaj na słowa.

-Heh, spieprzaj.

-Dobra Shiro, chodźmy stąd. - Wtrącił się Haruko, przeczuwając, co się święci.

-A co, idziecie się pedalić gdzie indziej? I dobrze. Nikt tu nie chce oglądać twojej krzywej mordy, Shiro.

-Hideki przymknij pysk bo Ci go przetrącę. - zacisnąłem pięści. Byłem na granicy wytrzymałości.

-Spróbuj szczęścia, debilu.

Nie wytrzymałem. Rzuciłem się na skurwysyna, jedną ręką chwytając jego koszule, a drugą nieudolnie próbując walnąć go w twarz, co udało się dopiero za trzecim razem. Hideki nadepnął mi na nogę, po czym uderzył mnie z głowy. W tym momencie Haruko chwycił do za kark, ociągnął i wymierzył mu mocny cios w szczękę. Chłopak upadł, po czym dźwignął się na nogi i ruszył w stronę szkoły.
-Ej, gdzie spierdalasz? - krzyknąłem

-Nie będę marnował czasu na takie debilizmy. Do następnego razu, pizdo.
 
- Wracaj tu ty skurw... - nie dokończyłem. Przerwał mi znajomy, cienki głos dochodzący zza moich pleców.

 -Ej, co tu się dzieje?

Odwróciłem się w jej stronę. Zobaczyłem pofarbowane na niebiesko włosy, swobodnie opadające na delikatnie zarysowaną twarz.

-Ehm... Cześć Mika. A no nic się nie stało...  - zacząłem się wykręcać

-Jak to nic, przecież widzę że krwawisz - dotknąłem swojej wargi. Rzeczywiście, sączyła się z niej strużka jasnoczerwonej krwi.

 -A, to. To nic takiego. Masz może chusteczkę? - spytałem

-Czemu nigdy nie masz nic swojego? Proszę. - Podała mi chusteczkę którą wytarłem krew z twarzy.

-Shiro znów się z...- zaczął Haruko. Rzuciłem mu spojrzenie mówiące "siedź cicho", lecz on nie zwrócił na to większej uwagi. -... Hidekim napierdalał.

-Shiro ciebie Bóg opuścił czy co? Wiesz że nie możesz się bić.

-Skurwiel sam zaczynał. -  rzuciłem

-To go zignoruj.

-Powiedziała ta co nigdy nikomu nic nie zrobiła. - wtrącił się Haruko.

-To tylko jeden raz. - Mika podała mi kolejną chusteczkę

-Ta, jeden raz kiedy kogoś zabrała karetka. - chłopak uśmiechnął się lekko, wyraźnie rozbawiony wspomnieniem.

-Jeszcze jedno słowo Haruko to Ciebie będą składać na OIOM-ie - odparła lekko zirytowana dziewczyna

-Uspokój się Mika- Powiedziałem, dalej wycierając krew cieknącą mi po twarzy.

- Jesteście jak małe dzieci - podsumowała lekko zdenerwowana dziewczyna - A wasze zachowanie można porównać do rzucania hot-dogami w meczecie. Ani to sensowne, ani bezpieczne, ale sprawia wam radość.

Haruko zaczął się śmiać, a Mika odwróciła się od nas i poszła w stronę wyjścia z boiska. Wymieniliśmy spojrzenie z chłopakiem, po czym chwyciłem torbę i poszedłem za dziewczyną. Mój przyjaciel, nie wiedząc co mógłby zrobić, uczynił to samo, dalej zataczając się ze śmiechu.

czwartek, 25 lipca 2013

Anonimowa notka Anonimowego L

Anonimowa Notka. Oczywiście od anonimowego L.
Może mnie znacie, może nie. W internetach nie jestem nowy/a. Może niektórzy mnie skojarzą, może nie.

Kim jestem?
Jestem Anonimowy L. Jestem tu współautorem/rką.
Jestem Anonimowy L. Jestem kopalnią pomysłów.
Jestem Anonimowy L. Pilnuję, żeby wszystko miało ład, skład i było czytelne.
Jestem Anonimowy L. Jestem anonimowy/a.

Jestem Anonimowy L i zatwierdzam ten blog.
Anonimowy L

Notka od Yamiego

Witam.

Jak już Arisu zdążyła napisać jestem Yami. Co mógłbym o sobie napisać...


Lubię filozofować. Dużo. Zazwyczaj na tym spędzam dnie oraz noce. Jak już widzicie lubię eksperymentować. Uwielbiam też rozkminiać różne cytaty, więc chyba na tym będzie się skupiało moje zabawianie was. Mam nadzieję że nie będę zamulał.

Kiedy Arisu będzie skupiała się na fabule ja będę powoli przedstawiał bohaterów. Jak na razie nie podam wam żadnego szczegółu dotyczącego naszej "produkcji".

Ja się tu miałem przedstawić ale trochę zszedłem z tematu. Dobra, nie ważne. Jestem skory opowiedzieć wam wiele ale to później, na razie was żegnam.

Yami.

Witajcie w naszym świecie

Welcome, welcome, welcome! 

Zastanawiasz się pewnie dlaczego tu jesteś i co to w ogóle jest? Tak więc w krótkim wstępie przedstawię ci autorów i treść naszego bloga, abyś potem nie był zszokowany.

Cześć. Nazywam się Alicja, znaczy Arisu i tak będę się podpisywała pod notkami informacyjnymi. Moim 'współpracownikiem' i drugim założycielem tego bloga jest Yami, który jeżeli zechce napisze coś więcej o sobie w innej notce. Yami jest głównie technicznym, sprawdza statystyki, załatwia szablony i inne duperele, czasami będzie was zabawiał jak mnie nie będzie (Yami to wasza męska dziwka >.<) Ja będę pisała rozdziały i leciała z fabułą, a no właśnie teraz kilka słów o tym co chcemy wam tu zaprezentować.

 Fabuła będzie głównie Shōnen-ai, później mocno yaoi (moja wyobraźnia musi się wyszaleć,a co xd) także osoby nie lubiące tej tematyki ostrzegamy.
To chyba tyle na dzisiaj, a teraz się biorę za rozdziały ;D
Trzymajcie się!