Wszedłem do kawiarnii masując swój obolały nos, który został przytrzaśnięty drzwiami przez Haruko. Dwa stoliki dalej ujrzałem już zasiadającą znudzoną Mikę oraz Haruko ”dżentelmena” odsuwającego krzesło Risie.
Podszedłem do nich i rzuciłem wrogie spojrzenie chłopakowi. On, zajęty patrzeniem się w sztuczne, puste oczy Risy, nawet mnie nie zauważył. Ręce zaczęły mi drżeć. Czułem ogarniającą mnie wściekłość, nad którą nie potrafiłem zapanować, jednak próbując utrzymać spokój usiadłem naprzeciwko niego.
Spuściłem głowę, dalej próbując opanować złość i oglądałem tą całą szopkę zza opadających mi na oczy błyszczących, miodowych włosów.
- No opowiadaj Risa, jak tam u ciebie?- Spytała Mika obracając w dłoni łyżeczkę i podpierając się jednym łokciem o stół. Była wyraźnie zażenowana zachowaniem mojego przyjaciela.
- Całkiem nieźle, chodź nadal mi was brakuje w nowej szkole - odpowiedziała Risa, nieśmiało spoglądając w stronę Haruko.
Chłopak nadal rozmarzonym wzrokiem wpatrywał się w nią milcząc. Zawsze lubiłem Risę, ale w jej towarzystwie Haru stawał się jakiś taki rozkojarzony. Nie przepadałem za tym stanem.
Wtedy Haruko zaczął działać. Pochyliłem głowę trochę mocniej, choć doskonale widziałem, czułem, każdy, nawet najmniejszy jego ruch. Lekko kołyszące się, niezdarnie ułożone blond włosy, energicznie odgarnięte dłonią z czoła. Dłoń, która powoli, jakby z niewidzialnym oporem przybliżała się do dłoni Risy. Ich delikatnie stykające się palce. Jego twarz momencie, gdy szykował się, żeby coś jej powiedzieć. Tę jego uroczo zakłopotaną twarz...
Nie wytrzymałem. Cały mój gniew, skrywany gdzieś głęboko zaczął działać. Głośne uderzenie moich dłoni w stół sprawiło, że wszystko, co na nim było zaczęło dzwonić. Uwaga wszystkich dookoła skierowała się na mnie. Przestałem się kontrolować. Wstałem energicznie, prawie wywracając krzesło i podszedłem do Haruko.
Chwyciłem go za krawat, przysuwając jego twarz do mojej.
- Nie masz prawa! – krzyknąłem – Nie masz cholernego prawa, idioto!
Patrzyłem w głębię jego zielonych oczu. Jego dużych, zielonych oczu, których źrenice rozszerzyły się ze zdziwienia.
- Nie masz prawa... Rozumiesz?
Próbowałem powstrzymać łzy, które już spływały mi po policzkach. Puściłem go i wybiegłem z kawiarni, potrącając kelnera, który również stał i patrzył na to, co działo się przy naszym stoliku.
Biegłem. Nie wiedziałem, co innego mam robić. Jak wytłumaczyć. Nie chciałem z nikim rozmawiać.
Chciałem po prostu biec.
Jak najdalej.
Biegłem na oślep, nie patrzyłem, nie chciałem widzieć. Poczułem jak gałęzie drzew rozrywają moje ubrania i ranią ciało. Domyślałem się, że instynktownie dotarłem do lasu niedaleko od mojego domu. Po chwili całkowicie opadłem z sił, gwałtownie się zatrzymałem, zachwiałem i z hukiem upadłem na ziemię. Wszystko mnie bolało. Całe ciało owładnął potworny, przeszywający ból. Skuliłem się i kucnąłem gdzieś pod drzewem.
Nie miałem już nawet siły płakać. Czekałem, aż to minie, miałem nadzieje, że to wszystko się nie wydarzyło, że to tylko koszmarny sen. Próbowałem się uspokoić i wyrównać oddech. Czułem mokre krople na moich włosach i szczątkach ubrań. Zaczęło padać. Ledwo żywy umierałem z bólu i zmęczenia. Nie chcę nawet myśleć o Haruko. Byłem zmęczony całą sytuacją, że wtuliłem jeszcze bardziej głowę w ręce i próbowałem zasnąć z nadzieją, że obudzę się gdzieś indziej.
Wtem usłyszałem czyjeś kroki i przyśpieszony oddech. Po chwili słyszałem odbijające się echem moje imię.
To on.
Jego głos poznałbym nawet na kilometr.
Nie chciałem żeby mnie znalazł.
Tak bardzo nie chciałem.
Nagle poczułem znajomą, troskliwą dłoń na moim ramieniu. Nie odwróciłem głowy, jak bym miał mu spojrzeć w twarz? Czułem jak ciepłe ciało siadało obok mnie i okryło mnie mokrą marynarką. Nic nie mówił. Dlaczego? Automatycznie wtuliłem się w niego. Było mi zimno i cały się trzęsłem.
A w głowie miałem jedną myśl.
„Haruko, tylko nie pytaj ja też nie wiem...”
„Haruko, tylko nie pytaj ja też nie wiem...”
_________________________________________________
Współpraca moja i Arisu doprowadziła nas do <tamtaratammmm> kolejnego rozdziału!
Przepraszamy za opóźnienia i zapraszamy do komentowania :3
~ Anonimowy L